Maciej Skarul

Największy sukces odnoszą najlepiej zarządzane startupy

Rozwój startupów to długotrwały proces, średnio zajmujący 10 – 12 lat, wymagający dużych nakładów finansowych, odpowiedniego zarządzania oraz mentoringu. Szansą na rozwój na tym wymagającym rynku jest inwestor, który uwierzy w wizje i potencjał firmy. Takim inwestorem jest ffVenture Capital zarządzająca funduszami VC w Nowym Jorku i Warszawie. O startupowej rzeczywistości rozmawiamy z Maciejem Skarulem, szczecińskim inwestorem i Partnerem w ff Venture Capital.

Zanim porozmawiamy o inwestowaniu w startupy, porozmawiajmy o Tobie. Jak rozpoczyna się karierę na rynku finansowym?

(śmiech) Klasycznie. Przynajmniej w moim przypadku. Skończyłem studia magisterskie na SGH w Warszawie, potem praca w banku, a po 10 latach odbycie czteromiesięcznego kursu na Harvardzie, który jest odpowiednikiem Executive MBA.

Co najlepiej wspominasz z Harvardu?

Jest się przez cały ten czas na kampusie i można poczuć, zobaczyć, doświadczać jak wyglądają jedne z najlepszych studiów biznesowych na świecie. Studiowanie tam otwiera horyzonty zarówno życiowe, jak i biznesowe. Uczestnictwo w tym kursie to była najlepsza inwestycja w siebie, która zmusiła mnie do zastanowienia się nad karierą, czego następstwem było rozpoczęcie pracy w branży Venture Capital. Zależało mi by zacząć wreszcie robić to, co buduje długotrwałe wartości i tworzy międzynarodowe podwaliny dla biznesu.

Stąd pomysł na inwestowanie w startupy?

Inwestowanie w startupy to budowanie czegoś niesamowicie ciekawego. Jeszcze będąc na studiach zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie ma tylu międzynarodowych korporacji jak w Stanach czy w Europie. Dlaczego się one stąd nie wywodzą, czemu nie posiadamy globalnych marek? Mam ambicje, żeby zmienić tą sytuację i pomóc w procesie wchodzenia lokalnych startupów na rynek zagraniczny.

W jakie branże inwestuje ff Venture Capital?

Inwestujemy w startupy technologiczne, czyli oparte o software. Są to firmy na bardzo wczesnym etapie rozwoju: roczne, dwuletnie, które czasami posiadają dopiero pierwsze przychody. Zaczynamy współpracę z nimi na bardzo wczesnym etapie. Niektórzy decydują się na inwestycje już na etapie prezentacji, ff Venture Capital wybiera raczej firmy, które już są na rynku. Jeżeli generują przychody w Polsce lub za granicą, to daje nadzieję na rozwój przedsiębiorstwa nie tylko na rynku rodzimym. W naszych działaniach skupiamy się przede wszystkim na wyszukiwaniu liderów technologicznych, którzy są gotowi na międzynarodową ekspansję, a w dłuższej perspektywie są w stanie osiągnąć globalny sukces.

Jak wygląda proces pozyskiwania nowych startupów?

Startupy zgłaszają się do nas same lub z polecenia, ale my również przeszukujemy rynek i odzywamy się do firm, które nas interesują. Proporcje źródeł pozyskiwania klientów są równo rozłożone.

Jak zaczęła się twoja współpraca z ff Venture Capital?

Mariusza Adamskiego, mojego obecnego wspólnika znalem już wcześniej i to właśnie on ściągnął ffVC do Polski. Można powiedzieć, że przyszedłem na gotowe (śmiech). Ff Venture Capital to amerykańska firma zarządzająca funduszami VC w Nowym Jorku i w Warszawie.

Ile europejskich startupów posiadacie w waszym portfelu?

Jest to 20 firm, wcześniej mieliśmy jedynie plany ekspansji na Europę. O tym żeby inwestować na rynku polskim zadecydowały dwa czynniki: po pierwsze, jesteśmy krajem dynamicznie rozwijającym się, jeżeli chodzi o startupy oraz nowoczesne technologie oraz mamy solidne podwaliny w zakresie specjalistów z branży technologicznej oraz softwareowej. To, czego zabrakło na polskim rynku, to oczywiście kapitał i wiedza jak międzynarodowo budować firmę i to jest właśnie moment, w którym wkraczamy my, ff Venture Capital. Nie ukrywam, iż bycie z firmami na etapie budowania tego ekosystemu i obserwowanie jej wzrostu daje sporo satysfakcji.

Od jak dawna działacie na naszym rynku?

Rozpoczęliśmy nasza działalność inwestycyjną w 2021 roku. Oprócz wspomnianego wcześniej portfela, 1 czerwca otworzyliśmy kolejny fundusz. To, co jest w nim unikalne to współpraca z Japończykami, którzy zainteresowali się naszym rynkiem technologicznym. Widzą w nim spory potencjał. Z naszego punktu widzenia zwiększył się zakres ekspansji naszych startupów nie tylko do Stanów, ale również do Japonii. Zarządzany przez nas fundusz otwiera niezbadany dotąd rynek dla startupów z Europy Środkowej. Analizując gospodarki obu regionów – CEE i japońską, widzimy, że stoją przed nimi podobne wyzwania.

Jakie to wyzwania?

Zmiany w globalnym handlu, zależności energetyczne czy starzejące się społeczeństwa. To wyjątkowa szansa dla ambitnych spółek ze środkowej Europy, posiadających pomysły gotowe do komercjalizacji. To im dajemy możliwość przyspieszenia wzrostu. A dla japońskich korporacji tworzymy możliwość szybkiej absorbcji najnowszych, niezbędnych w ich rozwoju technologii. Dlatego naszą misję widzimy jako budowę mostów pomiędzy ekosystemem spółek CEE, a japońskim środowiskiem przemysłowym.

Co najbardziej przyciąga uwagę japońskich inwestorów?

Japończycy interesują się firmami, które są zaawansowane technologicznie i mają trwałą przewagę technologiczną. Chodzi w szczególności o obszar szeroko pojętego zrównoważonego rozwoju tzw. „sustainability” oraz automatyzacji przemysłu. Są to branże, w które zamierzają inwestować również na rynku rodzimym, dlatego szukają u nas rozwiązań, z których sami mogliby skorzystać.

Dlaczego akurat te sektory cieszą się wśród japońskich inwestorów największym zainteresowaniem?

W zrównoważonym rozwoju nie chodzi tylko o bycie eko, ale o wypracowanie przewagi, która polega na sprostaniu wyzwaniom przyszłości. To wzięcie na siebie odpowiedzialności za działania podjęte w kontekście gospodarki, ekonomii czy środowiska naturalnego z myślą o komforcie życia nie tylko własnego, ale przede wszystkim przyszłych pokoleń. Natomiast, jeżeli mówimy o automatyzacji przemysłu to na rynku Japońskim brakuje pracowników, nikt nie chce pracować w zakładach czy fabrykach, do tego dochodzi niż demograficzny, ogół czynników powoduje, iż Japonia musi iść w stronę automatyzacji.

Co z pozostałymi waszymi inwestycjami, jak oceniasz ich rozwój?

Rozwijają się dobrze, jesteśmy zadowoleni ze swojego portfela. Mamy przykłady firm, których założyciele wyjechali do Stanów i osiągają obecnie kilkumilionowe przychody. Daje to ogromne poczucie zadowolenia oraz satysfakcji z wykonywanej pracy.

Co zadecydowało o tak dużym sukcesie tych startupów? Pomysł na biznes?

Pomysł to jedno, ale prawdziwym źródłem sukcesu są ludzie, którzy prowadzą te startupy, ich determinacja i wiedza na temat prowadzenia firmy. Jeżeli coś może zadecydować o niepowodzeniu danego startupu, to właśnie brak tego czynnika. Może nie odkrywam tutaj nic nowego, ale największy sukces odnoszą najlepiej zarządzane przedsiębiorstwa.

Jakie macie plany na przyszłość, po zdobyciu tak ciekawego inwestora?

Dobre pytanie. Na pewno będziemy dalej rozwijać nasze startupy, pomagać naszym spółkom, nie tylko tym polskim, ale również niemieckim i austriackim. Szczególnie rynek niemiecki wymaga dużo uwagi ze względu na swoją wielkość oraz konkurencyjność. Zarządzanie inwestycjami ze stolicy to kolejne wyzwanie. Nasz fundusz wyróżnia to, iż mało, który polski fundusz może pozwolić sobie na inwestycje w dobre niemieckie startupy. Powód jest prozaiczny, a mianowicie ilość posiadanych środków na inwestycje oraz konkurencyjność tego rynku. Nasza przewaga wynika z faktu posiadania dwóch źródeł inwestycji Stanów Zjednoczonych oraz Japonii, dzięki czemu stać nas na wkraczanie szerzej na rynek europejski. To, do czego dążymy to odciśniecie swojego śladu na rynkach austriackim oraz niemieckim, zbudowanie większej marki. Chcemy dalej wspierać nasze startupy, które może któregoś dnia zadebiutują na giełdzie, a może też doczekamy się momentu, kiedy zabrzmi dzwonek na nowojorskiej giełdzie.

Jak daleko sięga wasza polityka inwestycyjna?

Koncentrujemy się na 7 krajach Europy środkowej, a nasza misją jest wspieranie w międzynarodowym rozwoju naszych startupów. Małe spółki technologiczne z Europy Środkowej posiadają ekspertyzę i doświadczenie w obszarach interesujących duży przemysł w Europie Zachodniej, USA i Japonii, a jednocześnie mają mniejsze możliwości pozyskania kapitału i ekspansji międzynarodowej. Widzimy dużą szansę na wypełnienie tej przestrzeni. Planujemy nie tylko zasilenie wyselekcjonowanych startupów w kapitał na komercjalizację ich rozwiązań, ale także chcemy im umożliwić prezentację technologii partnerom przemysłowym w Japonii, USA i Europie. To trzy największe na świecie, poza Chinami gospodarki świata.

Warszawa to już punkt docelowy ffVC?

Nie, myślimy o otwarciu kolejnego biura w Berlinie, które pozwoli na sprawniejsze pozyskiwanie firm z niemieckiego rynko oraz zarządzanie nimi.

Czy będzie to pretekst do częstszego odwiedzania rodzinnych stron?

Tak, Szczecin jest dobrym miejscem do życia i spędzania czasu wolnego: blisko nad morze, jeziora dookoła, Berlin również w zasięgu.

Zmieniając trochę temat, nie czułeś pokusy by iść w ślady swojego ojca?

Marketing to nie moja bajka, także taka myśl nie przyszła mi do głowy.

A co poza pracą wypełnia twój czas wolny?

Sport, mecze piłkarskie, bieganie. Ostatnio brałem udział w maratonie berlińskim, a co ponadto… uwielbiam czytać głównie klasykę, ale również literaturę piękną.

Dziękuje za rozmowę i powodzenia w rozwoju ffVC!